Celebrując przyjemność

19 Wrzesień, 2013 r.

 

Tu B’Szwat: Mistyczna Interpretacja

David Aaron

Świętowanie Tu B’Szwat—15 dnia miesiąca Szwat w hebrajskim kalendarzu—nie jest wspomniane w Biblii. Najstarsze odniesienie znajduje się w Talmudzie, gdzie Tu B’Szwat nazywany jest "nowym rokiem dla drzew". Talmud przypisuje znaczenie tej dacie jedynie pod względem jego prawnych wskazań oddzielenia dziesięciny (10%) z owoców.

Około 500 lat temu, Kabaliści odkryli głębsze znaczenie Tu B’Szwat. Nauczali, że Tu B’Szwat jest czasem stosownym dla naprawienia wykroczenia Adama i Ewy. Zadziwiająco, że już poprzez prostą czynność jedzenia owocu podczas świątecznej Tu-Bi-Szwatowej kolacji, jesteśmy w stanie przyczynić się do tej kosmicznej naprawy ("tikkun").
Ale jak? Jak "naprawiamy" wykroczenie Adama i Ewy według Kabalistów? Najpierw zbadajmy wykroczenie Adama i Ewy, a potem będziemy mogli zrozumieć mistyczne znaczenie święta Tu B’Szwat, i dlaczego jedzenie owocu jest sposobem na celebrowanie go.

Niesamowicie, że już poprzez prostą czynność jedzenia owocu podczas świątecznej Tu-Bi-Szwatowej kolacji, jesteśmy w stanie przyczynić się do kosmicznej naprawy wykroczenia Adama i Ewy.
Tora mówi, że B-g umieścił Adama i Ewę w ogrodzie "by pracował w nim i doglądał go".[1] Żydowska tradycja ustna uczy nas, że odnosi się to do nakazów i zakazów Tory. Nakazy nazywane są "pozytywnymi micwami", a zakazy "negatywnymi micwami". Adamowi i Ewie było zadane niewiele do robienia: "jeść ze wszystkich drzew ogrodu".[2] A ich jedynym zakazem—pojedynczym zabronieniem—było nie jedzenie owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła.[3] O co w tym chodziło?

Tora naucza, że B-g stworzył świat tak, by mogli doświadczać dobroć w ogóle, i Jego dobroć w szczególności. Doznawanie Jego dobroci—łączenie się z B-giem—jest największą radością, jaką tylko można sobie wyobrazić. B-g umożliwia nam wiązanie się z nim przez służenie Jego stwórczym celom. Tak jak kiedy robimy coś dla innych czujemy się z nimi związani, tak też, służenie B-gu pozwala nam związać się z Nim. Ironicznie, służenie B-gu jest w rzeczywistości służeniem sobie—dogłębnie zaspokajającym i przyjemnym.

Jeśli jemy i cieszymy się owocami tego świata przez wzgląd na B-ga—ponieważ On o to nas prosi—wtedy naprawdę służymy B-gu i łączymy się z Nim. Służymy B-gu uświadamiając sobie, że owoce tego świata są Jego darami dla nas oraz przez świadome przyjmowanie i cieszenie się tymi darami.

Korzeniem żydowskiego życia jest, właściwie, radość—przyjemność więzi z B-giem. Wiążemy się z B-giem służąc Mu, a to oznacza przestrzeganie Jego przykazania by cieszyć się owocami tego świata.

W Ogrodzie Eden jedynym obowiązkiem Adama i Ewy było cieszenie się soczystymi, dorodnymi owocami—z godnym uwagi wyjątkiem jednego zakazanego owocu. Oczywiście, zapragnęli oni właśnie tego jednego. To przestępstwo zademonstrowało ich zmieszaną orientację co do prawdziwego znaczenia przyjemności. Woleli raczej spożywać owoce niezależnie od B-ga—w rzeczywistości wbrew Jego woli—niż postrzegać je jako przyjemne, ponieważ są B-żymi darami i cieszyć się nimi w ramach służby B-gu.

  Sztuka Otrzymywania

Jak już to wyjaśniliśmy, prawdziwą przyjemnością jest doświadczenie łączności z B-giem. Cieszymy się najwyższą duchową przyjemnością kiedy doznajemy fizycznej przyjemności tego świata w ramach naszej B-skiej służby. Wtedy, akt otrzymania i cieszenia się B-żym darem zmienia się dla nas w bezinteresowny akt służenia B-gu.
Możemy teraz pojąć, że B-g dając Adamowi i Ewie te dwie micwy, pragnął tylko dać im największą przyjemność—obcowanie z Nim. Prawdziwa przyjemność nie tkwiła w smaku owoców, lecz w jedzeniu i cieszeniu się tymi darami do B-ga. To była droga by służyć i łączyć się z Nim—Najwyższą Przyjemnością.

Lecz Adam i Ewa nie zrozumieli tego. Nie rozumieli fizycznej przyjemności jako kanału do duchowej przyjemności łączności z B-giem. Szukali raczej przyjemności odrębnej od B-ga.

To jest korzeń czynienia zła: kiedy zamiast postrzegać przyjemności tego świata jako dar od B-ga, cieszyć się nimi w służbie B-gu i używać ich jako przewodów łączności z B-giem, szukamy przyjemności niezależnej od jakiegokolwiek związku z B-giem. Innymi słowy, czy w przyjemności chodzi o nas, czy w przyjemności chodzi o naszą relację z B-giem?

Istnieje fundamentalna róznica pomiędzy „mieć przyjemność” a „otrzymać przyjemność”. Jeśli chcemy mieć przyjemność, nie ma to znaczenia skąd ona pochodzi.

Istnieje fundamentalna różnica pomiędzy „mieć przyjemność” a „otrzymać przyjemność”. Jeśli chcemy mieć przyjemność, nie ma to znaczenia skąd ona pochodzi. “Mieć przyjemność” nie ma nic wspólnego ze związkiem z rzeczywistością większą niż oni sami. To jest po prostu samolubne pragnienie by doświadczyć konkretnej przyjemności dla niej samej. Otrzymanie przyjemności, z drugiej strony, jest zakorzenione w pragnieniu duszy by służyć B-żemu celowi, którym jest otrzymanie najwyższej radości łączności z Nim.

Adam i Ewa zjedli zakazany owoc ponieważ byli niepewni co do ich celu na ziemi i, w konsekwencji, co jest prawdziwie przyjemne na tym świecie. Nie mięli pojęcia, co mogłoby nadać znaczenie i radość ich życiom.

Po fatalnej pomyłce Adama i Ewy, B-g powiedział do nich: "Ponieważ zjedliście z drzewa, z którego zakazałem wam jeść, Ziemia będzie przeklęta"[4]. B-g nie ukarał ziemi przez występek Adama i Ewy; informował ich raczej, że ich zaburzona orientacja względem fizycznych przyjemności zamieniła Ziemię w źródło przekleństwa, a nie błogosławieństwa, dla nich i ich potostwa.

W zależności od tego jak postrzegamy fizyczny świat, jest on przeklęty lub błogosławiony. Jeśli patrzymy na fizyczny świat jako na kanał do kontaktu z B-giem i, jeżeli, w ramach służby B-gu, z wdzięcznością przyjmujemy jego dar pysznych owoców, przez to doznajemy Jego obecności, a fizyczny świat staje sie błogosławiony. Wtedy fizyczny świat staje się mostem pomiędzy ludzkością a B-skością. Lecz jeżeli poprzestaniemy na fizycznym świecie, niezależnym od jakiejkolwiek relacji z B-giem, i błędnie będziemy postrzegać ten świat, raczej jako źródło przyjemności niż jako most do B-ga, wtedy ten świat stanie się barierą do B-ga i przekleństwem dla nas.

Teraz, kiedy rozumiemy występek Adama i Ewy, możemy uświadomić sobie, jak możemy przyczynić się do jego oczyszczenia w Tu B’Szwat.

W Tu B’Szwat, soki zaczynaja krążyć w drzewach. A my wprowadzamy obfitość do tego procesu, kiedy celebrujemy to święto.

Talmud mówi, że bardziej niż dziecko chce ssać, matka pragnie karmić. Matka nie tylko otrzymuje olbrzymią przyjemność karmiąc swoje dziecko – samo karmienie, upływ mleka jest generowane przez ssanie. Im bardziej dziecko chce ssać, tym więcej mleka matka może mu dać. Te zasady również stosują się do naszej relacji z B-giem.

B-g chce nam dać największą ze wszystkich przyjemności, którą jest związek z Nim. Lecz jeżeli nie rozpoznamy tego jako największą przyjemność, i nie będziemy jej chcieli, wtedy On nie może nam jej dać. Oczywiście, B-g mógłby nam ją dać, ale byłaby to tylko strata, bo nie rozpoznalibyśmy czym ona jest.

 Siła Błogosławieństwa

W Tu B’Szwat, bierzemy owoc, i zanim będziemy rozkoszować się jego smakiem, recytujemy błogosławieństwo: "Błogosławiony jesteś, P-nie, nasz B-że, Królu wszechświata, który stwarzasz owoc drzewa". Innymi słowy: "Ty, B-że, jesteś źródłem tego błogosławieństwa". Tak postępując, staramy się oczyścić winę Adama i Ewy.
Kiedy smakuję jabłko z tego rodzaju świadomością, powinienem też doświadczyć obecność B-ga wewnątrz tego, co fizyczne.

Jabłko nie jest tylko jabłkiem; jabłko jest błogosławieństwem. Może mógłbym uwierzyć, że jabłko pochodzi z drzewa, lecz błogosławieństwo może jedynie pochodzić od B-ga. Jeśli naprawdę kontempluję tajemnicę i cud smaku, zapachu, piękna i odżywczości owiniętych w to jabłko, zauważam, że jest to więcej niż owoc—jest to cudowny dar miłości od B-ga. Kiedy smakuję jabłko z tego rodzaju świadomością, powinienem też doświadczyć obecność B-ga wewnątrz tego, co fizyczne. Kiedy recytuję błogosławieństwo przed jedzeniem, ze świadomością, że jest to dar od B-ga, odkrywam boskość wewnątrz tego, a chwilowa zmysłowa przyjemność jedzenia jest przekształcana, ponieważ wypełniona jest wieczną duchową przyjemnością. Jedzenie wtedy nie tylko karmi ciało lecz również duszę. Jednakże, kiedy jem bez błogosławieństwa, to jest tak, jak gdybym kradł jedzenie. Być może to odżywi i przyniesie przyjemność mojemu ciału, lecz nie mojej duszy. Dusza jest pożywiona tylko wtedy, gdy doświadcza wieczną łączność z B-giem.

Tu B’Szwat to odpowiedni czas by świętować fakt, że jedzenie i rozsmakowywanie się w owocach drzew może być mostem do B-ga, i że może przynieść z powrotem błogosławieństwo na ziemię.

Kiedy cieszymy się owocami z minionego roku jako cudownymi darami od B-ga potwierdzając naszą tęsknotę za B-żą obecnością widoczną w owocu, jesteśmy jak dzieci ssające z wielkim apetytem mleko matki. Wyciągamy w wielkiej obfitości "mleko ziemi"—a soki witalne w drzewach wzrastają w dużej ilości, tak że w nadchodzacym roku zrodzą jeszcze więcej owoców.

W odróżnieniu od Adama i Ewy, którzy szukali przyjemności odrębnej od B-ga i którzy przyjemność fizyczną zamienili w przeszkodę do B-ga, my—w Tu B’Szwat—rozkoszujemy się owocami jako darami B-ga, doświadczając przy tym przyjemność jako relację z B-giem. W ten sposób naprawiamy wykroczenie Adama i Ewy. Uwalniamy ziemię od bycia dla nas przekleństwem—barierą do B-ga. Przekształcamy ją w most, tak, że staje się źródłem błogosławieństwa i danej przez B-ga przyjemności.

PRZYPISY:


[1] Księga Rodzaju 2,15.


[2] Księga Rodzaju 2,16.


[3] Księga Rodzaju 2,17.


[4] Księga Rodzaju 3,17.