Czas dający się gromadzić

19 Wrzesień, 2013 r.

Yanki Tauber

 

Mamy w zwyczaju myśleć o czasie jako o ustalonej linijce, którą mierzymy nasze życie.


Mijamy” czas (albo on mija nas) w niezmiennym tempie.  Czas ma ogromny wpływ na wszystko, co dotyczy nas , ale my nie mamy na niego żadnego wpływu.  Nauki fizyczne dawno już odrzuciły to kursoryczne pojęcie czasu, pokazując, jak czas, podobnie jak jakiekolwiek inne zjawisko fizyczne, jest w istocie ciągliwy.


Można go skoncentrować, wydłużyć, przyspieszyć, zwolnić lub nawet zatrzymać.  Można to oczywiście zrobić głównie na papierze lub poprzez symulację komputerową.

W praktyce, jednak, o ile nie weźmiemy pod uwagę spowolnienia czasu doświadczanego przez podróżujących w przestrzeni, dyktatorskie panowanie czasu nad nami wydaje się absolutne.


Nieodwołalność przeszłości, bezkompromisowa czasowość teraźniejszości, nieprzenikniona mgła przyszłości – człowiek wciąż wydaje się stworzeniem poddanym czasowi, a nie odwrotnie.


Tora jednak utrzymuje, że człowiek może zapanować nad czasem, przekroczyć jego granice i go przedefiniować. Jednym z przykładów triumfu człowieka nad czasem jest teszuwa (powrót), moc cofnięcia się w czasie i stworzenia na nowo charakteru swych uczynków z przeszłości.


A czas sam w sobie, według Tory, jest materiałem, który ma być wykuty i ukształtowany przez człowieka, tak jak człowiek ma w zadaniu wykuć i ukształtować wszystkie materiały b-skiego stworzenia.  Czas może być uświęcony – może stać się bardziej porowaty i mogący wchłaniać więcej wszechobecnej rzeczywistości swego stworzyciela – jak się dzieje, gdy wykorzystany zostaje do dobrych i b-skich celów.


Czas może być zabarwiony radością, wolnością, miłością, onieśmieleniem, mądrością i innymi duchowymi charakterystykami – tak jak robimy, gdy ustalamy kalendarz i w ten sposób ustalamy daty świąt.  I czas może zostać skumulowany.


Od Pesach do Szawuot codziennie liczymy dni – odtwarzamy czterdziesto-dziewięcio dniowy proces samo udoskonalenia , który prowadził nas od Wyjścia  z Egiptu w pierwszy dzień Pesach do objawienia na Synaju w Szawuot.


“Dzisiaj jest jeden dzień omeru.”  Mówimy drugiego wieczoru Pesach, „Dzisiaj są dwa dni omeru”, mówimy następnego wieczoru.  „Dzisiaj są trzy dni...” następnego.  Siedem tygodni później kończymy liczenie i wchodzimy na Synaj z takim stwierdzeniem „dzisiaj jest czterdzieści dziewięć dni, i jest to siedem tygodni omeru.”


Dwie zaskakujące rzeczy przychodzą na myśl gdy zastanowimy się nad sposobem tego liczenia. Jeśli liczymy dni do Synaju, dlaczego nie mówimy ile dni zostało nam jeszcze do Szawuot, zamiast mówić ile już minęło od Pesach?  Poza tym, „Dzisiaj są dwa dni...” brzmi dziwacznie i niedokładnie, czy nie lepiej byłoby powiedzieć „Dzisiaj jest drugi dzień”, „Dzisiaj jest trzeci dzień” itd.?


Ale my nie mijamy po prostu dni między Pesach a Szawuot – my je gromadzimy.  Każdy z tych czterdziestu dziewięciu dni zawiera inne duchowe osiągnięcie – doskonalenie innego aspektu naszej osobowości i charakteru.


Każdy z tych dni staje się składnikiem naszych odrodzonych “ja”, gdy internalizujemy wolność otrzymaną na Synaju jako istotę naszego oddania B-gu, jako Jego lud wybrany.


Drugiego dnia liczenia mamy dwa dni procesu omerowego, ostatniego dnia zgromadzimy już czterdzieści dziewięć jednostek czasu i ich specyficzne cechy