Nieunikniony lancz

19 Wrzesień, 2013 r.

Janki Tauber
Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek zrobić interes, świętować ślub (lub rocznicę ślubu), albo po prostu spędzić czas ze swoim przyjacielem bez jakiegoś wspólnego posiłku? Czyżby wspomnienia z domu rodzicielskiego nie wiązały się z myślami o przyjemnościach kulinarnych? A co z samym jedzeniem – przecież nie jesteśmy w stanie zbliżyć się bardziej do czegokolwiek niż poprzez spożycie i strawienie jedzenia przeistaczając pokarm we własną krew i własne kości.
Powiedz mnie co, jak i z kim jadasz a powiem ci czym i kim jesteś.


                                                   __________________________________
Wielu starało się wytłumaczyć przepisy Tory koszernego jedzenia. Niektórzy wskazują na korzyści zdrowotne wynikające z tych przepisów. Inni badają ich wpływ na ujednolicenie i powiązanie pomiędzy rozproszonym narodem a ich rolą jako tarczy ochronnej przed asymilacją. Słynny kabalista 12go wieku Nachmanides tłumaczy, że „wiele zabronionych do jedzenia przez Torę ptaków oraz ssaków jest drapieżnikami i nie wolno nam je jeść aby zapobiec wchłanianiu w siebie ich okrutną naturę.”
Chyba najlepsze tłumaczenie (o ile przykazanie Boże może mieć „racjo”) znajduje się w samej Torze w końcowych wersetach rozdziału na ten temat:
Aby odróżnić pomiędzy czystym i nieczystym; pomiędzy zwierzęciem, które wolno jeść a zwierzęciem, którego jeść nie wolno (Leviticus 11:47).
 „Odróżnić,” lehawdil w oryginale hebrajskim, jednym słowem określa wyjątkową pozycję człowieka jako stworzenia moralnego. W Torze używana jest terminologia: osoba „święta”.
Nasi Mędrcy wskazują w swoich komentarzach, że ten koncept lehawdil może być użyty jedynie w stosunku do dwóch zewnętrznie podobnych rzeczy. Krowa także potrafi rozróżnić pomiędzy pożywną trawą a zatrutym sianem. Jednakże człowiek obserwujący koszerność odróżni mięso pochodzące ze zwierzęcia zarżniętego przez licencjowanego szocheta (rzeźnika żydowskiego) od mięsa pochodzącego ze zwykłego uboju. W żadnym laboratorium nie da się znaleźć różnicy pomiędzy nimi, ale mimo tego żyd zaakceptuje to pierwsze natomiast odrzuci to drugie. W wypadku zaś jeżeli niechcący wniesie to drugie mięso do swojej kuchni to niezwłocznie wypali ogniem patelnię na której było ono smażone, zaś porcelanowy półmisek na którym było serwowane do stołu po prostu wyrzuci.
Moralność jest to umiejętność przyznania, że istnieją rzeczy do przyjęcia jak i do odrzucenia. Czasem odróżnienie rzeczy pożądanej od niepożądanej jest zupełnie oczywiste: bywa także, że jesteśmy w stanie to wyczuć a nieraz nawet zrozumieć, ale jeżeli jedynie na tym miałaby polegać różnica to bylibyśmy tacy sami jak krowy omijające truciznę.
W momencie kiedy my zaczynamy prowadzić moralne życie, jest tym momentem w którym my sobie uprzytamniamy, że istnieje „Tak” i istnieje „Nie” na tym Bożym świecie. Są to prawdy objektywne, stworzone przez Twórcę rzeczywistości. Często te rzeczy „Tak” sprawią nam przyjemność, ochronią przed chorobą, utrzymają społeczeństwo przed upadkiem a także spełnią nasze potrzeby duchowe zaś te które nazywamy „Nie” osiągną coś zupenie przeciwstawnego. Nie to jednakże czyni je „Tak” lub „Nie” a wręcz przeciwnie, rzeczy moralnie pozytywne zajmą pozytywne miejsce w naszym życiu natomiast negatywne niewątpliwie wyrządzą nam krzywdę. Pomimo tego nasza potrzeba przyjęcia „Tak” i odrzucenia „Nie” nie wynika z tego rozumowania, które jest wynikiem a nie przyczyną odróżniania.
Oczywiście, za każdym razem kiedy Tora nam nakazuje lub zakazuje cokolwiek dzieje sie tak samo, ale nigdzie lehawdil nie jest tak gruntowny jak w przepisach co nam wolno jeść a czego nie wolno. Nigdzie nie staje się to tak intymnym wydarzeniem jak przy jedzeniu kiedy to jedzenie i jedzący stają się wręcz jednym ciałem.
Jeżeli uznasz istnienie linii demarkacyjnej wzdłuż przekroju twojego talerza obiadowego, wówczas i tylko wówczas można będzie powiedzieć, że opanowałeś sztukę świętości.


udostępnij