Od przekleństwa do błogosławieństwa. Znajdowanie radości w porodzie

18 Wrzesień, 2013 r.

Od przekleństwa do błogosławieństwa
Znajdowanie radości w porodzie
Patrzyłam na moją drogą przyjaciółkę kiedy zbierała siły przed kolejnym skurczem. Zamknęła oczy, a na jej twarzy pojawiły się czerwone wypieki.
Nigdy nie wyglądała tak pięknie i naturalnie.'Świetnie ci idzie' powiedziałam kładąc rękę na jej okrągłym brzuchu.Był napięty od skurczu. Otworzyła szeroko oczy i popatrzyła na mnie przez moment. 'Boję się' powiedziała.'Wiem.' Musi przyjąć ból, żeby zaznać ostatecznej radości. To takie poruszające obserwować kobietę, która ma zaraz rodzić. To jak oglądanie motyla, który przechodzi metamorfozę. Doświadcza bolu, jakiego nigdy dotąd nie zaznała – a jednak musi przyjąć ból, żeby zaznać ostatecznej radości.
To mieszanka uczuć, którą zobaczyłam na twarzy mojej przyjaciółki – przerażenie, ból, podniecenie, radość i miłość. Starochińskie słowo na miłość macierzyńską brzmi teng ai; pisze się je jako kombinację dwóch znaków – 'ból' i 'miłość'. Nasuwa to dwie różne interpretacje.

Jedna to twarda miłość, jaką matka musi czasem okazać dzieciom. Druga nawiązuje do uczucia bólu i cierpienia samej matki. B-g przeklina Ewę właśnie bólem i cierpieniem; kiedy zjada ona zakazany owoc mówi do niej 'Zwiększę bardzo twoje cierpienia i [ból] twoich ciąż; będziesz rodzić dzieci w udręczeniu.' (Rdz. 3:16). Wedle Rasziego, klasycznego żydowskiego komentatora, jest to klątwa potrójna. 'Cierpienie' odnosi się do bólu wychowywania dzieci, 'ciąża' odnosi się do bólów samej ciąży, a 'będziesz rodzić dzieci w udręczeniu' nawiązuje do bólu porodowego. Pierwsza część przekleństwa, odnosząca się do bólu wychowywania jest najbardziej z tych trzech złożona. B-g nie jest małostkowy. Nie mówi Ewie, że będzie zestresowana ustawicznymi utarczkami i biadoleniem swoich dzieci. Nie mówi jej, że będzie zmęczona, zdenerwowana i przepracowana. Nie to jest przekleństwem wychowywania dzieci. Przekleństwo wychowywania dzieci jest głębsze. Przekleństwem Ewy jest teng ai - ból i miłość – jej miłość macierzyńska. B-g mówi Ewie, że spędzi resztę swoich dni martwiąc się o owoce swojego łona. Dalsza część przekleństwa odnosi się do bólu samego porodu. Przeklinając Ewę B-g powiedział Btsa'ar teldi banim – będziesz rodzić dzieci w udręczeniu. Rabin Izaak Ginsburgh, mistrz myśli kabalistycznej, naucza, że powinnością każdej kobiety jest próbować rodzić z radością; szczególny nacisk kładzie on na aspekt radości zwany chedewa. Chedewa jest początkowym 'punktem' radości i jest w stanie przebić w przez najcięższych sytuacjach. Rabin Ginsburgh uważa, że kiedy kobieta jest w stanie doświadczać chedewy w trakcie porodu, jest w stanie naprawić zło, przekroczyć Ewę. Odwrócenie aspektu klątwy, który odnosi się do ciąży i porodu leży w mocy każdej kobiety. Tylko jeśli rodzimy w radości jesteśmy w stanie naprawić grzech Ewy i przybliżyć zbawienie. Trzeci Rebe Lubawicz Cemach Cedek nauczał tracht gut vet zain gut, maksymę tę można przełożyć z jidisz w następujący sposób 'myśl dobrze, a będzie dobrze'. Tylko my jesteśmy odpowiedzialni za naszą rzeczywistość i tylko jeśli w coś naprawdę wierzymy możemy sprawić, żeby to się stało.W trakcie modlitw w Rosz Haszana przykazano nam sześciokrotnie dąć w szofar. Wydobywane z szofara dźwięki zwane są tkijot. Wedle naszych Mędrców, odpowiadają one sześciu lamentom Sary, która dowiedziala się o śmierci Jicchaka. Choć w rzeczywistości Awraham nie złożył ich dziecka w ofierze, jej miłość matczyna była tak silna, że gdy zły duch powiedział jej, że Jicchak umarł, było to dla niej nie do zniesienia. Tymi sześcioma krzykami Sara pożegnala świat, a my upamiętniamy jej miłość do syna sześcioma dźwiękami szofara w Rosz Haszana. Kiedy urodziłam moją córkę położna pogratulowała mi narodzin wszystkich moich przyszłych pokoleń. Ponieważ kobieta rodzi się z wszystkimi komórkami jajowymi, wszystkie nasze potencjalne dzieci i wnuki są w każdej z nas. To nadaje zupełnie nowy wymiar stwierdzeniu, że jedno życie jest warte całego świata. Te więc, które nie są jeszcze matkami – lub te, które może nigdy nie będą matkami – mają wciąż jednak wszczepioną miłość macierzńską. To dla nas wrodzone. W tej miłosci obok bólu jest też piękno. To nierozerwalna więź między matką a dzieckiem.
Jest ona głębsza niż jakakolwiek inna istniejąca miłość. To wyjątkowa miłość. W Księdze Jeremiasza (31:15) prorok opowiada o naszej pramatce Racheli, która łka na skraju drogi czekając aż jej dzieci – Naród Żydowski – wrócą do domu z wygnania. Mówi się, ze jej mąż, Jakub, pochował ją na skraju drogi z tego właśnie powodu. Wiedział, że jej więź z dziećmi nie może być zerwana nawet po jej śmierci. Drugie czytanie z Tory, Haftara, w pierwszy dzień Rosz Haszana koncentruje się na Chanie, bezpłodnej kobiecie, która przybyła do świątyni w Szilo. Przepełniona niewysłowionym żalem szlochając modli się do Stworzyciela o dziecko. Choć nie powiła jeszcze potomka, miłość macierzyńska zdefiniowała jej życie. Jaki ma to jednak związek z Rosz Haszana? Dlaczego miłość macierzyńska, to przekleństwo Ewy, jest na tyle ważne, że jest włączone w liturgię tego świętego dnia? Naszą odpowiedź brzmi: Rosz Haszana to nie tylko pierwszy dzień nowego roku, ale też dzień narodzin pierwszego człowieka, Adama. To dzień w którym B-g zrodził ludzkie życie – stworzył człowieka. To również dzień, w którym zaczął wychowywać to dziecię. Co więcej, mówi się, że co roku w Rosz Haszana B-g musi zdecydować czy odtworzyć świat i nadal wychowywać swoje dzieci. Kiedy więc żydzi gromadzą się, żeby posłuchać dzwięków szofara – jęków naszej matki Sary, świadczących o jej najgłębszej miłości – i stoimy razem czytając historię Chany, rozpoznajemy i podkreślamy miłość matki. Przez doświadczenie tej miłości, zbliżamy się nieco do poznania miłości, którą darzy nas B-g. Dopiero kiedy zobaczymy, że ta miłość to centrum Rosz Haszana i jądro judaizmu, możemy dostrzec jak koncepcja chedewy, porodu w radości, może się w naszym życiu rozciągnąć poza doświadczenie porodu. Musi być wdrożona za pomocą procesu wychowywania dziecka... nawet jeśli jest to dziecko wewnętrzne. Wszyscy mamy bowiem przykazane żyć w radości, a największa radość pojawia się jako odwrócenie bólu; musimy odwrócić Btsa'ar teldi banim – będziesz rodzić dzieci w udręczeniu - w 'B'chedwa teldi banim' będziesz rodzić/wychowywać dzieci z radością. W ten sposób zmieniamy przekleństwo w błogosławieństwo.